Relacje z człowiekiem

Moda na miłość, czyli dzień z życia Sonii

2012-07-30

Ilona Niebał / Pet Market

Tagi: pies, Sonia, relacje, moda, Pet Lifestyle & Fashion Project, Joanna Nojek

Bohaterka pierwszej modowej sesji, fot. Paweł Jakubek, Pet Market

Codzienność Sonii to całe mnóstwo miłości, przytulania i zabawy. Czy jest ktoś, kto nie chciałby nią być choć przez jeden dzień? Przedstawiamy małą bohaterkę naszej pierwszej modowej sesji zdjęciowej Pet Lifestyle & Fashion Project

Sonia – niespełna roczna suczka rasy shih tzu rozpoczęła swoją medialną karierę dzięki zespołowi wrocławskiej hurtowni zoologicznej BiT. To tutaj powstał pomysł, by pieska, którego poszukiwaliśmy do zdjęć, wypożyczyć na jeden dzień od Joanny Nojek, przedstawicielki handlowej Nestle Purina.

Sonia na okładce Pet Marketu

– To piesek mojej córki – jeżeli się zgodzi, nie mam nic przeciwko – odpowiedziała na propozycję pani Asia. Kiedy jej córka Marcelinka powiedziała „tak”, nikt jeszcze nie myślał, że po niespełna miesiącu Sonię będzie można zobaczyć na okładce naszego magazynu. Po publikacji wydania, w niektórych sklepach czy hurtowniach zoologicznych znajomi mówili pani Joannie: „O, pies podobny do twojego”. Wtedy współwłaścicielka Sonii odpowiadała: „Nie podobny, tylko to jest naprawdę mój pies”. W wielu miejscach suczka była znana, ponieważ gdy była malutka, bardzo piszczała, zostając sama w domu, więc pani Joanna zabierała ją w transporterze do pracy.

Sesja, jeszcze zanim doszła do skutku, nieco zmieniła życie suczki. To dzięki planowanym zdjęciom po raz pierwszy trafiła ona do psiego salonu fryzjerskiego. Lubi szczotkowanie, czesanie i kucyki, gumeczek ma niemal tyle samo co Marcelinka, ale nigdy wcześniej nie korzystała z pomocy profesjonalistki. – Przez pierwsze pół godziny trzeba było z nią zostać, bo była wystraszona. Gdy przekonała się, że nic złego jej się nie stanie, wyszłyśmy na plac zabaw – opowiada Joanna Nojek. Fryzjerka poradziła przyprowadzać Sonię co pół roku.

Morze miłości i moc energii

Taka sesja to jednak wydarzenie wyjątkowe – my przyjrzeliśmy się także, jak wygląda zwykły dzień z życia Sonii. Ten wymarzony byłby spędzony w całości z domownikami – Marcelinką, Asią i Adamem, dzięki któremu Sonia trafiła do tej rodziny jako upragniona niespodzianka. – My jesteśmy te dobre – od rozpieszczania. Adam zajął się wychowaniem i próbami wyegzekwowania od Sonii posłuszeństwa – podsumowuje pani Joanna. Wszyscy zgodnie stwierdzają, że dziś nie wyobrażają sobie życia bez Sonii. – Gdy wracamy jest tak stęskniona, że mimo swoich niewielkich rozmiarów podskakuje nam praktycznie prawie pod brodę. Bezinteresowna miłość i mnóstwo pozytywnej energii – codziennie mamy to dzięki niej. Zdarza się gorszy dzień w pracy, czy po prostu wracam zmęczona, a Sonia potrafi tak poprzytulać się i mnie rozweselić, że samopoczucie jest od razu o wiele lepsze – przekonuje Joanna. Sonia wprowadziła też w życie swojej rodziny wiele aktywności fizycznej – w weekendy, czy inne wolne dni, domownicy starają się wychodzić z nią jak najczęściej. Pięcioletnia Marcelinka już przez pierwszy miesiąc udowodniła, że potrafi nie tylko bawić się z Sonią, ale także po niej posprzątać. Wcześniej opiekowała się już świnką morską i rybką. – Jak Sonia była mała i Marcelinka miała na kolanach świnkę i pieska, trudno było je rozróżnić – mówi mama dziewczynki.

Ulubione zabawy

– Gdy ją wybierałem, była śpiąca, cicha i spokojna – myślałem, że taka już zostanie – wspomina Adam Kukacki. Tymczasem Sonia okazała się żywym srebrem. Uwielbia ludzi i poznawanie nowych osób. W dzień po naszej sesji sprawiała wrażenie, jakby czegoś jej brakowało. Nie nawiązuje zbyt często kontaktów z obcymi psami, ale gdy tylko ma okazję spotkać się z dwiema trzyletnimi labradorkami siostry pani Joanny, szaleństwo zabaw nie ma końca. Są jednak momenty, kiedy Sonia zachowuje spokój. Jak była malutka, Marcelinka nosiła ją w torebkach, woziła w wózeczku dla lalek i bujała w kołysce. Pupilka do dziś lubi przejażdżki w wózku dla lalek po całym mieszkaniu – nigdy nie wyskakuje. Nie ma też nic przeciwko transporterom. Jeszcze bardziej niż w wózku lubi jednak siedzieć na kolanach i wylegiwać się w łóżku. Swoje legowisko ma w pokoju Marcelinki, ale i tak codziennie budzi się w łóżku, tuż przy swojej pani. – Śpi przy buzi, na brzuszku, a kiedyś zasnęła mi na głowie – opowiada Marcelina. Odkąd jest Sonia, Marcelince nigdy się nie nudzi. Dziewczynka w zabawach wciela się w różne role: bywa lekarką, fryzjerką czy treserką. Ze swoich zabawek Sonia najbardziej lubi ogromny w porównaniu do jej gabarytów sznur, piłeczki i patyczki znalezione podczas spacerów. Kuszą ją też wszystkie pluszaki Marceliny, które systematycznie wynosi z jej pokoju. Nigdy jednak żadnego nie uszkodziła, w przeciwieństwie do butów, których w pierwszych miesiącach wszystkim domownikom nadgryzła całkiem sporo. Swoją własną garderobę na razie ma skromną, ale przed tegorocznym sezonem zimowym czekają ją zakupy. Wyrosła już z czerwonego i fioletowego ubranka, które nosiła podczas swojej pierwszej zimy. – Wybierałyśmy je pod kolor mojej torebki – wspomina pani Joanna. Czy jest coś, czego Sonia nie lubi? Naprawdę nie znosi, gdy się ją zgania z łóżka, a tak poza tym z radością reaguje na wszystko.

Dieta z pokusami

Pełna energii młoda suczka potrzebuje odpowiednio dobranej diety. Sonia je ProPlan dla ras małych. Od czasu do czasu dostaje przysmaki różnych marek, choć najczęściej Puriny. Podczas sesji bardzo jej posmakowały przekąski Zolux. Śwince morskiej czasem podkrada sianko. Jak każde zwierzę, ciekawi ją, co takiego w swoich posiłkach mają domownicy. – Zawsze jest w pobliżu i mimo zakazów chce chociaż spróbować. Jak popatrzy się prosto w oczy z taką miłością, to nie można jej odmówić – przyznają.

Plany na lato i jesień

Sonię w najbliższym czasie czekają kolejne nowości. Być może właśnie w sierpniu suczka po raz pierwszy wyjedzie ze swoją rodziną na kilka dni nad jezioro. – Nie mielibyśmy gdzie jej zostawić, a poza tym jak wyobrazić sobie wakacje bez takiej pociechy? – bez wahania mówią jej opiekunowie. Na wyjazd Sonia chyba powinna mieć… osobną walizkę – Uwielbia podróżować samochodem, najchętniej oczywiście na kolanach, ale to będzie jej pierwsza większa wyprawa – przyda się komplet szczotek i gumeczek do włosów, szampon, miseczki… – wyliczają mama z córką.

Po wakacjach czas na „szkołę”. Sonia już raz trafiła na szkolenie dla psów, ale okazała się za mała. – Usłyszałyśmy, że świnek morskich nie przyjmują – śmieje się Joanna.

Autor: Ilona Niebał
Źródło: Pet Market

made by KKVLAB
Nasza strona wykorzystuje pliki cookies w celach statystycznych. Korzystanie ze strony oznacza zgodę na ich zapis i wykorzystanie. Więcej informacji można znaleźć w Polityce prywatności.