Relacje z człowiekiem

Układanie harmonijnego współżycia

2012-10-01

Bogda Balicka / e-pets

Tagi: zwierzęta, pies, kot, tresura, układanie psa

To ludzie są odpowiedzialni za złe nawyki zwierząt, fot. iStock

Każde zwierzę towarzyszące można i trzeba już od wczesnego stadium przysposabiać do wspólnego, układnego życia z człowiekiem. Obie strony muszą podjąć trochę wysiłku i pójść na pewne kompromisy

Jeśli już zdecydujemy się na posiadanie zwierzaka, musimy wcześniej wiedzieć, jakie są jego wrodzone cechy. Czy jest stadny, czy jest typem samotnika? Czy jest gryzoniem, spacerowiczem, aktywnym nocą czy w dzień, walecznym we własnym stadzie, czy też chcącym nad nami dominować?  Musimy to wiedzieć, tak jak poznaje się instrukcję działania każdego skomplikowanego urządzenia domowego. Różnica, oczywiście, polega na tym, że wszystkie żywe stworzenia są elastyczne i podatne na zmiany. Można je stymulować w odpowiednim kierunku.

W kontakcie ze zwierzętami towarzyszącymi człowiekowi my zawsze jesteśmy górą, ponieważ potrafimy przewidywać i posługujemy się wiedzą operatywną. Z tego też względu, jeśli nasz pies czy kot robią to, co chcą, czyli gryzą, brudzą, itp., nie oskarżajmy wyłącznie zwierzaków. Ilustruje to dobrze wypowiedź pewnego pisarza: „zgodnie z tą samą logiką można byłoby utrzymywać, że kura nioska do spółki z brukwią zatrudniają rolnika”. Pamiętajmy – pies kręci ogonem, ale my psem. To my jesteśmy odpowiedzialni za złe nawyki zwierząt.

Specjaliści powiadają, że myślenie psa jest zbliżone do myślenia dwuletniego dziecka. A czy krzyczymy lub bijemy, jeśli małe dziecko zsiusia się lub zepsuje zabawkę?  Wiek dwulatka to istotna ze względów ogólnorozwojowych faza poznawcza, także w wymiarze emocjonalnym, bo jest to okres budzenia się odczuć, typu  tęsknota za bliskością. A silna tęsknota – z wyciem i dewastowaniem – to lęk separacyjny, czyli brak bliskiej osoby i stymulujących bodźców zewnętrznych. W pewnym sensie dotyczy to także kotów. Mówiąc ogólnie, jeśli się małymi zwierzętami częściej zajmujemy, wtedy mniej „wykombinują” one same.

Z kotem jest łatwiej, jeśli chodzi o zaspokajanie podstawowych potrzeb. Jak wiadomo, każdy zdrowy kot woli załatwiać swoje potrzeby higieniczne w piasku lub żwirku. Wystarczy tylko takiemu maluchowi pokazać kilka razy, gdzie jest kuweta. I kuweta ta powinna stać w bezpiecznym dla kota miejscu. Tak samo z jedzeniem – wystarczy kotu zapewnić stałe, bezpieczne miejsce. Kot  z natury nie przejada się, a nadmiar jedzenia zostawia w miseczce. Tyją tylko te koty, które mają za mało ruchu lub są karmione nieodpowiednią żywnością. Psy, a zwłaszcza chodzi tu o szczeniaki, muszą być wyprowadzone krótko po posiłku – taka jest natura  ich układu pokarmowego, zanim pies przyzwyczai się do stałych pór wychodzenia. Zresztą spacery są koniecznością, nie tylko ze względów higienicznych, ale także zdrowotnych. Mały pies posikuje też przy powitaniu, okazując radość „całym sobą”. Jedynym sposobem na pozbycie się tego problemu jest niepozostawianie go samego w domu zbyt długo.

Kiedy zwierzak nieco podrośnie można mu już zacząć zaszczepiać podstawowe zasady współżycia i kontaktu, tj. wydawać komendy: do nogi, siad, aport, leżeć, dobry piesek. Najlepiej zapisać się na choćby najbardziej podstawowy kurs u tresera, bo sami się wtedy sporo nauczymy. Najlepiej zrobić to, zanim pies zechce nad nami dominować, ponieważ, jak każde zwierzę stadne, musi mieć szefa. To prosty instynkt, przykładowo uruchamiany z chwilą, gdy psy zacisną zęby na uchu czy ogonie byka czy innego dużego zwierza. Wtedy już są przekonane, że mają władzę nad zwierzęciem (dotyczy to też człowieka). Przy wychowywaniu nie ma „zmiłuj się”, a szef musi być raz na zawsze ustalony. Najlepszym sposobem na to z pewnością nie są bicie i krzyki, tylko nagrody. Wynika to z faktu psychologicznego, że dana czynność utrwalona poprzez doznanie przyjemności jest potem chętniej powielana. I na tym polega tresura. Tresura taka, przynajmniej w tej najważniejszej fazie, wymaga systematyczności. Każdy objaw niekonsekwencji i lenistwa z naszej strony niweczy dotychczasowe osiągnięcia. Pies nie czuje sam z siebie konieczności pamiętania o „siadzie” czy „do nogi”. Warunkiem nauki jest częste powtarzanie. I to najlepiej na spacerach, w sytuacjach naturalnych.

Autor: Bogda Balicka
Źródło: e-pets

made by KKVLAB
Nasza strona wykorzystuje pliki cookies w celach statystycznych. Korzystanie ze strony oznacza zgodę na ich zapis i wykorzystanie. Więcej informacji można znaleźć w Polityce prywatności.