Ciekawostki

Ech, ci seksowni kociarze. Czyli po czym poznasz miłośnika kota

2014-06-30

Bogda Balicka / Pet Market

Tagi: kot, koty, koty domowe, zachowanie kota, miłośnicy kotów, kociarze

Kot nie absorbuje czasu, bo nic nie narzuca, fot. Depositphotos

Czy zwierzę domowe świadczy o charakterze człowieka? Czy miłośnik kotów jest jakimś szczególnym typem człowieka? Czy kot ma wpływ na styl życia, życie rodzinne, spędzanie wolnego czasu albo budżet domowy? O tym i innych sprawach rozmawiam z psychologiem i psychiatrą, Tomaszem Pissem

Bogda Balicka: Kim naprawdę są kociarze? Czy w tych ludziach jest coś szczególnego?

Tomasz Piss: Żeby opanować psa, trzeba być przewodnikiem stada, bo inaczej to pies opanuje ciebie. Żeby żyć dobrze z kotem, trzeba umieć szanować cudzą wolność i nie czuć potrzeby podporządkowania sobie drugiej istoty. I pies, i kot duszę sprzedadzą za pieszczotę, ale kot wybierze moment, kiedy tego sam potrzebuje. Nie ma co się oszukiwać: o ile pies nie ma nic wspólnego z oswojonym wilkiem, o tyle kot zawsze zostanie tygrysem, choćbyśmy chcieli w nim widzieć słodkiego tygryska. Dlatego nie przypadkiem kot towarzyszył obrzędom czarnej magii, bo, podobnie jak ta magia, jest niebezpieczny, tajemniczy i dziki. Kociarze nie są bardziej dzicy od innych ludzi, ale poszanowanie autonomii innych istot wskazuje na pewne cechy ich charakteru.

Uważa się, że miłośnicy kotów różnią się od psiarzy swoją postawą życiową. Są bardziej zdystansowani, częściej się zamyślają nad różnymi wydarzeniami, dłużej „przegryzają” w sobie decyzje, ale też z większą gracją omijają niebezpieczne rafy. Pies jest łatwy do rozszyfrowania, podczas gdy kot to wieczna zagadka.

Między psiarzem i kociarzem jest różnica, wynikająca także ze sposobu życia ich czworonożnych przyjaciół. Psy są zwierzętami stadnymi, koty nie. Pies z rodziną tworzy stado. Kot funkcjonuje w rodzinie, czuwa nad nią, ale stoi z boku. Jest obserwatorem i krytykiem, ale symptomem tej krytyki bywa obsikanie pościeli. To poczucie niezależności w jakiś sposób promieniuje i sprawia, że „jest się tylko tyle, ile się chce”, a nie tyle, ile wymuszają inni. Domowe koty nie żądają takiej opieki, jak inne zwierzęta, ale potrzebują naszej obecności. Z kotem trzeba iść na mądry kompromis i kociarze tego się uczą. Kot nie rządzi domem, on nie wprowadza swoich porządków i nie lubi, gdy ktoś wprowadza mu porządki własne. Kot to symbol wolności i niezależności. A kociarze potrafią to docenić.

Wybitny filozof, Michael Foucault, zastanawiając się nad faktem, że ostatnio mamy przy sobie coraz więcej kotów niż psów, powiedział, że to właśnie kot najlepiej pasuje do naszych zimnych czasów i poparzonych serc. Czy to sprawa stylu życia?

Styl życia kociarza jest stylem życia normalnego człowieka. Kot nie absorbuje czasu, bo nic nie narzuca. Nie chodzi też o mniejszą kontaktowość czy mobilność. Poza tym, że kot nie lubi podróżować, choćby samochodem, no i lubi swoje wygniecione miejsca. Ale wystarczy go nie wozić i nie wyrzucać z legowiska – to wszystko. Kociarz jest towarzyski i lubi poznawać świat, podobnie jak kot zresztą. Z zimnymi czasami i poparzonymi sercami sami powinniśmy dać sobie radę, jest na to wiele sposobów. Kot tych problemów nie rozwiąże. Dobry kontakt z innymi ludźmi – już tak.

Rozpieszczamy koty, traktujemy jak dzieci. Czy to znak czegoś nienormalnego?

Jest to antropologizowanie zwierzęcia, przelewanie na niego naszych pragnień. Ozdabiamy go obróżkami z klejnotami, kupujemy ekstra piękne miseczki i kocyki… A kot? Wszystko, co obce, jest dla niego wrogiem, kot się kończy na sierści. To jest ten sam mechanizm, co obwieszanie świecidełkami samochodu, podkreślanie powabu czegoś, co jest dla nas ważne. Powszechnym błędem miłośników kotów jest przekarmianie. Kot zje pyszną rybkę, jedną i drugą, ale pozostaje drapieżnikiem (który nas trochę oswoił) i, poza okresem dzieciństwa, nie jest zabawką. Kot jest tygrysem.

Dzwoneczek na szyi i obcinanie kocich pazurów mówią o nas jeszcze coś innego. Chcemy kota spacyfikować… Pazury raczej służą do eksploracji i ucieczki, niż do zabijania. Kot zabija zębami. W pysku ma czujniki, które mu podpowiadają, czy kąsek jest dobrze ustawiony. Świetnie opisał to angielski badacz David Taylor: „Kły naszego pupila zostały skrojone na miarę odpowiadającą numerowi kołnierzyka domowej myszy”. My jednak chcemy w nim widzieć słodkiego puchatka, bo sami o sobie tak myślimy. Czy tak to działa?

Mały kotek lubi się zabawić, ale duży już rzadko, jedynie dla ćwiczeń. Duży kot woli zapolować na mysz czy ptaszka – to jego drapieżna natura, której nie zmienimy. Pies da się zabić za swoją gumową kaczuszkę-domownika, kot może natomiast przynieść nam pod nogi zabitą myszkę. Ale my nie upodabniamy się do swoich zwierząt: psiarz nie dba bezgranicznie o rodzinę, a kociarz nie lubi sam zabijać zwierząt do jedzenia. Może psiarze są bardziej zespołowi, zdyscyplinowani i powtarzalni, a kociarze niezależni i kreatywni. Ci drudzy chodzą swoimi drogami, ale nie zbaczają…

Autor: Bogda Balicka
Źródło: Pet Market

made by KKVLAB
Nasza strona wykorzystuje pliki cookies w celach statystycznych. Korzystanie ze strony oznacza zgodę na ich zapis i wykorzystanie. Więcej informacji można znaleźć w Polityce prywatności.